Aaa... latający pająk na stancji!!!

Życie na stancji jest strasznie niebezpieczne. Piękne słońce nie zwiastowało tragicznego popołudnia, a bardziej uśpiło moją czujność. Upojona optymistyczną pogodą miałam wielką nadzieję na spokojne, produktywne popołudnie -  napisanie mądrej notki na bloga, a mianowicie test nowego doświadczenia.  Ale los miał inne plany.

Już prawie miałam zabierać się do pracy, a tu nagle za ścianą słyszę krzyki i wrzaski, jakby kogoś mordowano.  Pierwsza myśl: trochę dziwne, żeby dziewczyny wzajemnie zabijały się, do tej pory nic nie wskazywało nadchodzącej burzy. Włamywacz? Nonsens – przecież bogaty student to oksymoron, chociaż naszą najcenniejszą rzeczą jest najnowszy model pralki Frania pamiętający jeszcze czasy PRLu, dodatkowo kopiący prądem, co jest jej największą zaletą umilającą pranie, więc ona może stanowić łakomy kąsek dla włamywacza. Jednak to nie włamywacz zabijał moje koleżanki, a coś znacznie gorszego – latający pająk.

Dziewczyny zwyczajnie otworzyły pudełko i poiły pająka. W pewnym momencie jedna z nich lekko dotknęła go długopisem (co już nie raz było robione) i w ułamku sekundy pająk wspiął się na niego, a następnie wielki pająk piękną parabolą przeleciał pół pokoju (i nikt nie wie jaką minę miał pająk w locie), prosto na koleżankę cierpiącą na arachnofobię. Z wrzaskiem uciekły z pokoju. Pół osiedla słyszało krzyki, przechodnie z przerażeniem patrzyli się na nasz blok i mieli nadzieję, że już nigdy nie będą musieli przechodzić obok niego. Aż dziwne, że nikt nie przybiegł nam z pomocą, ale pewnie wszyscy bali się, że też zginął.

Dzielna Strażniczka Latających Pająków
Ogromny pająk początkowo wylądował na dywanie, szybko uciekł na torebkę. Początkowo był plan zamknięcia, odizolowania pokoju, zakaz przekraczania skażonego terenu, bo wejście do środka groziło prawie śmiercią na miejscu. A potem napisano by nam na grobie: poległa w walce z latającym pająkiem. Jak emocje trochę opadły, to rozpoczęła się nasza akcja łapania pająka. A nie było to łatwe zadanie, bo każda z nas bała się go ruszyć. W przypływie odwagi udało mi się go zgonić z torebki, ale niestety zaczął wspinać się na szafkę. Po tych przeżyciach musiałyśmy odpocząć dłuższą chwilę, to było zbyt męczące dla nas. Jednak nie można było spuścić oka z pająka, więc w drzwiach siedziała Strażniczka Latających Pająków. Nawet starała się nie mrugać oczami, żeby nic nie przeoczyć a była nastawiona siedzieć tak całą noc, jeśli nikt nie unieszkodliwi pająka. 

Ku naszemu przerażeniu nagle pająk zaczął uciekać, wspinać się coraz wyżej – w tym momencie przeżyłyśmy kolejne chwile grozy. W końcu odważyłam się i udało mi się zablokować ruchy pająka miską. W wielkim zamieszaniu pająk znowu chciał nam zwiać, więc nasza dzielna Strażniczka Latających Pająków musiała przycisnąć miskę szczotką – z daleka dla bezpieczeństwa. Później nawet znalazł się stołek do przytrzymania miski, bo na takie niebezpieczne zwierzęta potrzeba mocnego zabezpieczenia. Zrezygnowana Strażniczka Latających Pająków zaczęła trzymać stołek nogą, z myślą: gdzie ten właściciel, zabiję go jak przyjdzie!!! Po cichu miała nadzieję, że nie w taki sposób nie będą upływać jej kolejne dni. W razie czego musiałybyśmy robić dyżury przy pająku. Bo właścicielowi pająka nijak nie śpieszyło się szybko przyjść nam z pomocą. Ale, ku naszej radości, w końcu pojawił się na stancji i zajął się swoim ‘maleństwem’.


Byle jak najdalej od strasznego pająka
Miska jest za słaba na takie silne zwierze
No ile można czekać na tego właściciela!!!
Ktoś się tutaj chowa?
Sprawca zamieszania - Gienia/Pusia, czyli ptasznik genikulata

A ile uśmiałyśmy się przy tym :)

44 komentarze:

  1. A ile okrzyczałyśmy przy tym... :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym krzyczała... Umarła... Teraz będzie mi się śnił. . Koszmar na jawie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Łomatkobosko, straszny :D. I pozwalacie mu z Wami mieszkać :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama zastanawiam się dlaczego on u nas mieszka, skoro nie ma tutaj żadnej fanki pająków.

      Usuń
  4. Gdyby coś takiego znalazło się w zasięgu mego wzroku, prawie na pewno miałabym zawał! Przerażają mnie wielkie i tłuste pająki, chociaż małe, takie wielkości łepka od zapałki mogą nawet po mnie spacerować i nic, więc to chyba nie arachnofobia. Mój kolega miał w domu węża zbożowego, nie mogę tego do tej pory zrozumieć, jaką przyjemność czerpią niektórzy ludzie z kontaktów z takimi zwierzętami.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Gaja, to teraz sobie wyobraź, że takie coś leci w Twoją stronę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno dobrze bym tego nie zniosła, mówię poważnie.

      Usuń
  6. Fuu x(
    Mój pies adoptował ostatnio pająka i się z nim nie rozstaje...

    OdpowiedzUsuń
  7. Weź napisz książkę o swoich przygodach ze studiów, chętnie przeczytam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do końca studiów jeszcze trochę nazbiera się tego, więc kto wie :)

      Usuń
  8. O matko, ja nawet czytając to nieźle się wystraszyłam! Nie mieszkałabym z pająkiem za żadne skarby :O Podziwiam za odwagę i akcję z miską ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, wolałam zrobić to sama niż zmuszać do tego koleżankę, która ma arachnofobię. Na szczęście nie mieszka w moim pokoju, chociaż dzisiaj odwiedził go.

      Usuń
  9. O matko... czemu tu weszłam i czemu oglądałam te zdjęcia..... aaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałem z zaciekawieniem i uśmiechem na pysku niczym całkiem niezły kryminał! : D Dobrze, że cało wyszłyście z tej mrożącej krew w żyłach historii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby to niegroźny pająk, ale kto wie jak zareagujemy na jego jad. Lekko nie było, ale udało się opanować sytuację :)

      Usuń
  11. Alez się uśmiałam czytając. ;) Takiego pająka też bym sie bała. Mój były strasznie się nimi jarał. Zostawił raz u mnie jednego. Nie ruszałam i dobrze, bo widzę, że one latają. ;) Ten tekst "Nie śpi, bo pilnuje pająka" to normalnie jak z z pierwszej strony Faktu "Nie śpię, bo trzymam kredens". ;) Niesamowite jesteście. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ten to nie powinien latać, ale najwyraźniej odkrył dzisiaj swoje nowe zdolności.
      Tak, to chodziło o efekt jak z Faktu, ale jak widziałam ją tak siedzącą w skupieniu, to nie dało się powstrzymać, żeby nie dać takiego tekstu :)

      Usuń
  12. Klik dobry:)
    Zabawna historyjka i fajnie opisana. Następna może będzie z latającym skorpionem albo wężem? :)))
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest rozważana zmiana zwierzątka, ale liczę, że nie będzie to skorpion ani wąż :)

      Usuń
  13. Historia bardzo zbawna. Od razu przypomnialo mi sie moje zycie studenckie. My w akademiku mielismy szczurki. Moj byl pokaznych rozmiarow,z dlugim ogonkiem, a nazywal sie Pajda. Osobiscie mam slabosc do szczorkow, wezy i robali. Byla bym zachwycona tym, ze moj wspollokator hoduje takiego cudaka. Wielki buziol dla pana pajaoka. Z niecierpliwoscia czekam na opisy kolejnych przygod. FAJNE :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Maaatko! Jak można pająka nazwać Pusią ;x Chyba bym zmarła w waszym pokoju, kiedyś już wizytę pająka przeżyłam, mam traumę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie zrozumiem po co komu takie obrzydlistwo w domu :D Jakby nie można było mieć czegoś normalnego... szczura np. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ostatnio są pomysły na hodowanie szczura. Jeszcze chomika mamy, dobrze, że nie widział się jeszcze z pająkiem :)

      Usuń
  16. o matko ja też się uśmiałam ;p Jakie przygody ;D
    Matko jaki on wielki! Chyb bym wiała gdzie pieprz rośnie

    OdpowiedzUsuń
  17. No tak, sprawianie bólu uwalnia więcej endorfin i człowiek robi się radosny. Nic tylko się ciąć, for fun :D Ale o tym :ostrym smaku" nie miałam pojęcia. Błysnę wiedzą przy moim, jak następnym razem kupi ostrą pizzę :D "Lekarze muszą wszystko wykorzystać do leczenia", buchłam śmiechem. To jest aż za bardzo prawdziwe :P
    Piszczące szyby, no w sumie :D
    Jeżu, nie cierpię pająków! Jeszcze mi powiedz, że to to jadowite. Ja bym zeszła na zawał. I nigdy nie pozwoliła trzymać takiego cudaka w mieszkaniu. Wolę psy. Ale dzielnie walczyłyście!
    W rzeczywistości moja ramka lśni różnorodnymi barwami, w zależności od światła, położenia. A właśnie! Poproszę post o tym, dlaczego płyty CD są różnokolorowe, odbijają światło zamieniając je w tęczę na ścianie i jak przechowują informacje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie jest mocno jadowity, ale jestem uczulona na wiele owadów, więc wolę nie testować jak zareaguję na jego jad, bo każdy pająk jakiś musi mieć, aby zabić swoją ofiarę.
      Kolory płyty pewnie będą zależeć od ich wykonania, pewnie stosuje się odpowiednią warstwę, aby ładnie błyszczały się. Poszukam o co dokładniej chodzi :)

      Usuń
  18. Ja już bym tam nigdy nie zasnęła! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Bleee! Ja myslałam, że to takie zwyczajne polskie bydle, ale ptasznik?! Boże, gdybym takiego zobaczyła na wolnosci, moje wrzaski słyszało by pół Polski. Albo bym zrobiła jak mój pies, czyli weszła komuś na głowę nie odmawiałą zejścia. Na widok pajaków autentycznie dostaję drgawek. I żadne gadanie, że one są niegroźne nic nie zmieni.
    W życiu bym już ani właścieiela, ani pupilka nie wpuściła na stancję. Jak ludzie mogą takie coś hodować?
    Super, teraz się będę bała spać we własnym pokoju, bo a nuż komuś we wsi uciekł pajak i wlazł akurat do mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze jeden z łagodniejszych i spokojniejszych pająków, chociaż wolę z dystansem podchodzić do niego. Trudno zrozumieć niektórych ludzi i ich widzimisię, ale byleby nie mieszkał w moim pokoju :)

      Usuń
  20. jej to już rozumiem czemu taki dym o tego pająka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwszym zdjęciu trochę niepozornie wyglądał, bo to są zdjęcia robione telefonem. Chociaż jeszcze śmieszniej byłoby jeśli to o zwykłego pająka chodziłoby :)

      Usuń
  21. O jaki śliczny ^^
    Ja nie lubię tych małych pajączków. Większe są fajne :3

    OdpowiedzUsuń
  22. Takie paskudztwo by mnie doprowadziło do zawału... dosłownie. Gratuluję odwagi :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja myślałam, ze to mowa o pająku takim jaki można w domu znaleźć, zebyś zobaczyła moją minę na koniec..no ja bym sie posrała za przeproszeniem jakby taki na mnie spadł :D i się dziwię czemu wy takim pudełkiem go zamiast klapkiem potraktować! No teraz to się nie dziwię :D hahah ale się uśmiałam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Umarłabym ze strachu. Po prostu, zawał na miejscu, albo wylew. Poisz pająka, a on rzuca się na człowieka. Potworność. Jaką ten pająk ma moc. Wyskakuje z pudełka, włazi na szafę, rusza miską! D: Napisałabym horror, ale to już oklepane. Moje myszki są takie grzeczne. Cmok, cmok i przychodzą.

    OdpowiedzUsuń
  25. hahaha o mój Boże, dobrze, że moi współlokatorzy nie mają żadnych "zwierzątek" :D

    OdpowiedzUsuń
  26. życie na stancji pełne przygód : ) będziesz miała o czym dzieciom opowiadać!

    OdpowiedzUsuń
  27. Brrr... to zdjęcie na samym końcu wywołało we mnie dreszcze. Podziwiam koleżankę z arachnofobią, że tam mieszka :) Ja bym nie usnęła :D Świetnie się czyta.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten krzyk powinien był pająka przestraszyć i tyle :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Jej, jakie przygody... A co do samego pająką - ładny okaz :)

    OdpowiedzUsuń
  30. O fui... nie przepadam za pająkami, a ten to wyjątkowy, włochaty byyyrzyyydal :-)
    Pozdrawiam.
    Łapacz Pająków na Zlecenie Żony.

    OdpowiedzUsuń
  31. Czytając tytuł myślałem bardziej o takim pospolitym pajączku, którego można zabić dmuchnięciem ... a tu proszę, taka niespodzianka!
    Musiało być ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  32. hahaha rewelacyjne to jest, usmialam sie :D naleze do tych odwazno-strachliwych, czyli paradoksalno-oksymoronowych jesli chodzi o pajaki, wiec tez bym go zablokowala jakas miska czy czyms...
    latajacy pajak. ziscily sie najgorsze koszmary.

    OdpowiedzUsuń



Napisz opinię o moich wypocinach, o pogodzie lub o czym chcesz, róbta se co chceta :D
A morze ja robić za dórzo błenduw?
Jeśli coś tutaj wydaje się dziwne i głupie to spójrz jeszcze raz na tytuł bloga;)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.