Maraton Kresowy - gmina Kraśniczyn



W tym roku po raz pierwszy w mojej gminie odbył się Maraton Kresowy. Trasa nie była lekka, gdyż odcinków płaskich prawie nie było, organizatorzy podali, że suma podwyższeń wyniosła ok. 1400 m, czyli do tej pory był to najbardziej trudny etap tego cyklu imprez. Za to uczestnicy mieli co podziwiać – głębokie wąwozy, jary i doliny, przejechali przez rezerwat „Głęboka Dolina”, zaś całość trasy prowadziła przez Skierbieszowski Park Krajobrazowy. Jeśli komuś na trasie chciało się pić, mógł się napić krystalicznej wody ze źródła.Było kilka maratonów – dla dzieci 5 km, półmaraton – 34 km i właściwy maraton – 68 km. W sumie wzięło udział ok. 300 osób. Cały maraton miał szybkie tempo, przykładowo widziałam jak zwycięzca w czasie 0,5h przejechał 20 km, a to były same polne drogi, za to ostatnie 20 km zajęło mu już 40 min - widać już było zmęczenie. Za to przejechał całą trasę w ciągu 2h 36 min, co jak na te tereny jest imponującym wynikiem. Pierwsza czwórka w miarę wyklarowała się już po ok. 30 km, zaś pierwszy już w tym momencie miał sporą przewagę nad resztą uczestników.



Zwycięzca na trasie

Impreza była prawie dobrze zabezpieczona, bo udało się nam wjechać samochodem na trasę maratonu, gdzie inni ludzie musieli czekać zatrzymani przez policję :) Trochę słabo wypromowano maraton w gminie – na trasie było mało kibiców miejscowych, a wręcz ludzie dziwili się co tu zakłóca im spokój – jak tak to wszyscy narzekają, że tutaj nic się nie dzieje, a jak coś jest, to nie biorą udziału. Sama należałam do najwierniejszego grona kibiców i byłam w kilku miejscach na trasie. Dzięki temu na mecie wiedziałam kim jest zwycięzca – większość fotoreporterów trochę zagapiło się, gdyż nie ogłaszano, że już zbliża się, chociaż po krosie, który prowadził wyścig, powinni zorientować się.




Ścisłe podium,  ale i tak pierwszy miał przewagę nad nimi



Ktoś pod prąd jechał...


A po górce ostry zakręt, potem będzie "piaszczysta Sahara"

Zwycięzca na mecie

2 miejsce

3 miejsce

A 4 popisuje się :)

Razem raźniej :)

Najlepsi maratończycy
I panie też były, chociaż dwie uciekły z podium

 A teraz maraton zza kulisów – masaże udzielane przez uczniów Medycznego Studium Zawodowego w Chełmie – potrzebowali fotoreportera :)




33 komentarze:

  1. Lubię rowery... ale nie po wzniesieniach... chyba, że z górki ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Fotoreporter: brzmi dumnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daleko mi do bycia prawdziwym fotoreporterem, wolę robić zdjęcia dla siebie, ale jak ktoś prosi, to nie odmawiam - chociaż kończyło mi się miejsce na karcie pamięci:)

      Usuń
  3. Ojj na początku myślałem, że to Krasiczyn - a to Kraśniczyn ^^
    Trasa wydaje się być interesująca i ciężka, muszę kiedyś spróbować się w takim wyścigu sprawdzić.
    Ładne zdjęcia :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo osób myli tą nazwę, a moja gmina jest mniej popularna :)

      Usuń
  4. Podziwiam kolarzy, choć ostatnio reputacja tego sportu podupadła. Mam znajomego, który posiadał osiągnięcia w tej dziedzinie. Nie mogłam go nie zapytać jak na trasie załatwiają potrzeby fizjologiczne. ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Rowerowanie nie dla mnie, ale muszę powiedzieć, że kolarze mają to coś :D Tak samo jak Kresy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Trasa faktycznie malownicza:) Przez moją miejscowość kiedyś przejeżdżał Tour de Pologne - też były ciekawe wrażenia:)

    Podziwiam ich wytrzymałość i kondycję, sama po 20 km ledwo "zipię" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, chociaż nie widać aż tak tego na zdjęciach, ale nie mogłam być wszędzie, a jedynie w miejscach z dobrym dojazdem samochodem.

      Usuń
  7. 5 km dla dzieci... to by mi zdecydowanie wystarczyło osobiście. Podziwiam wszystkich, którzy ten maraton w ogóle przejechali, nie mówiąc nawet o pierwszych miejscach :) I fajnie, że wzięłaś w tym wydarzeniu udział, doping na pewno się zawodnikom przydał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze wiem, że zawodnicy o wiele lepiej czują się jeśli ktoś im dopinguje - to od razu dodaje energii :)

      Usuń
  8. haha, ten co jedzie pod prad powinien zdobyc 1 miejsce... fajny taki maraton, az mi sie chce wyjsc z domu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat on to przeszkadzał maratończykom, bo miejscami szedł środkiem drogi i uniemożliwiał niektórym wyprzedzanie się nawzajem. Pewnie był zdziwiony co tu się dzieje.

      Usuń
  9. Na sam widok czuję się zmęczona.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już myślałam, że sama się porwałaś na to rowerowe szaleństwo... Ale druga strona barykady wcale nie jest gorsza, bo czym byłby sport bez wiernych kibiców? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam aż takiej kondycji, a to dość wymagająca trasa. Kibice też są ważni na trasie:)

      Usuń
  11. Nie mam nic przeciwko jeździe na rowerze, ale te długości aż mnie przeraziły. No chociaż na tej trasie dla dzieci, to chyba dałabym radę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Maraton wydaje się być dość ciekawy, jeśli chodzi o widoki, ale sama nie wzięłabym w nim udziału ;p Za to chętnie wybrałabym się tam dla samych widoków na samotną przejażdżkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A czemuż ja o tym maratonie nie słyszałam?? :/ Hmmm...
    Sama bym się porwała na coś takiego :)
    Do zwycięstwa pewnie byłoby mi daleko,ale sam udział byłby świetnym osiągnięciem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię jeździć rowerem, ale tak powoli, własnym tempem, a jeśli z kimś się "ścigam" to automatycznie dopada mnie zadyszka:P Ale szacun dla tych wszystkich maratończyków!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak, "śmiech" w wywiadach jest bardzo, bardzo denerwujący. Przynajmniej mnie. Przyznam szczerze, że jeśli chodzi o urodziny chrześniaczki, od początku nie miałam ochoty tam iść. I miałam rację. Odnoszę wrażenie, że kuzynka zaprosiła mnie tylko z obowiązku, a nie faktycznej chęci.
    Ciekawy wpis, ostatnio "wkręciłam" się trochę w kolarstwo. Nie miałam pojęcia, że jest taka impreza jak Maraton! Z chęcią wzięłabym udział w takim wydarzeniu (oczywiście jako widz...). Mam nadzieję, że się podobało!

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham rower, ale raczej bez żadnych wyścigów ;) Cudownie uchwycone chwile, masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fotoreporter ewidentnie sobie poradził ;) ten czlowieczek jadący pod prąd ewidentnie zwrócił moją uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ulala :D jakie aktywne życie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie, że coś takiego zorganizowali, wiesz niekoniecznie źle promowali, tylko ludzie może się kompletnie czymś takim nie zainteresowali. Bo fakt, narzekają na to, że nic się nie dzieje, ale gdy coś się dzieje, to narzekają, że wymyślają i psują im spokój. Obejrzałabym taki maraton, jednak jako uczestnik w życiu bym się nie zgłosiła 34km czy 68km to dla mnie trasa męczeńska - mogłabym ewentualnie skorzystać z trasy dziecięcej, modląc się, aby nie wyzionąć ducha na teoretycznie prostym dystansie xD.

    OdpowiedzUsuń
  20. Podziwiam uczestników!
    Sama rowery lubię, ale za zapewne umarłabym po pierwszych 10km :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Teraz przynajmniej w zamian za pustynne widoki przybędzie trochę kolorów na drzewach ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam rajdy rowerowe, chyba nawet wolę jeździć rowerem niż samochodem, wtedy czuję się taka wolna i ten wiatr we włosach ;) Nic nie zastąpi społeczności lokalnej (gminnej) w każdej coś ciekawego się dzieje, każda ma jakieś inne tradycje, święta, korzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię jeździć rowerem, ale na maraton bym się nie wybrała z racji szybkości, jaką rozwijają cykliści :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Faktycznie trasa niezbyt łatwa. Ale cóż, nie może być lekko, jak to w życiu bywa. Mój tata startował w lipcu w triatlonie. To jest dopiero wyczyn. Też cały czas stałam z mamą na trasie i kibicowałam. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jacię, jak ja tych ludzi podziwiam bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja startowałem na 34 km (nawet jestem na ostatnim zdjęciu) i uważam że każdy jest zdolny do takiego wysiłku ale proponuje w pierwszej kolejności zasięgnąć porady lekarza żeby nie zakończyło się to jakimś nieszczęśliwym wypadkiem a poza tym jeśli startujcie pierwszy raz to zawsze należy jechać ostrożnie i rozsądnie abyście dojechali cali i zdrowi do mety.

    Czyli co nas nie zabije to nas wzmocni.

    OdpowiedzUsuń



Napisz opinię o moich wypocinach, o pogodzie lub o czym chcesz, róbta se co chceta :D
A morze ja robić za dórzo błenduw?
Jeśli coś tutaj wydaje się dziwne i głupie to spójrz jeszcze raz na tytuł bloga;)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.