Straty na stancji

Rok akademicki kończy się, więc pora powoli wyprowadzić się ze stancji. Na koniec pora na małe podsumowanie strat JEDYNIE w moim pokoju. A zacznę od początku:

1.    Spalony parkiet
Tak intensywnie świętowaliśmy moje urodziny, że aż rozgrzaliśmy parkiet i strasznie lekko przypalił się. Tym sposobem,  delikatnie mówiąc, wkurzyliśmy sąsiadów z dołu. Po długim szorowaniu, kilku odciskach i malowaniu na upartego widać już tylko jaśniejsze plamy. Trochę żałuję, że nie mam zdjęcia ze stanem przed naprawą, ale wiele osób przeraziłoby się, za to efekt po robi wrażenie. Na szczęście specjalistą ds. naprawy spalonych parkietów byłam dość krótko, ale nie mam zamiaru powtarzać takiego zadania.  A shisha więcej razy nie pojawi się w moim pokoju.

 2.   Zbita szyba w drzwiach balkonowych
Pierwsza rysa powstała nie wiadomo kiedy, ale piękna wielka jest przez  strasznego gołębia, który przeraził mojego kolegę, myślę, że było odwrotnie, bo mam miluśkie gołąbki. Oczywiście właściciel przewidział takie straty, dlatego,  mamy żaluzje w oknach – lepiej ich nie dotykać, bo i tak trzymają się na cienkich sznureczkach, a lubią sobie spadać.

 3.    Spalony dywan
Uszkodzenie powstałe jednocześnie ze spalonym parkietem, nieszczęścia chodzą parami. Mam cudowne wzorki, które skutecznie maskują tą skazę, jedynie ręką czuć różnicę.

 4.     Zepsute zawiasy biurku
Nikt nie wie czemu, chyba za dużo wiedzy trzymałam w szafce, więc nie wytrzymała takiego
stężenia informacji, ale chociaż miałam dobrze dotlenione książki.

Zachciało się nam sprawdzać wytrzymałość materiałów w praktyce, teraz już przy każdej imprezie trzeba uważać, ale mam specjalistów od naprawy, uderzą łóżko w jednym miejscu i już jest jak nowe. Zawsze twierdziłam, że na moim łóżku mogą maksymalnie dwie osoby leżeć,  a na takim rozwalonym rozłożonym to spokojnie w czwórkę zmieściliśmy się.  Wadą były wystające metalowe części, jeśli odkręci się je, to będzie wielkie łoże. Przez to później musiałam spać na butelkach.


6.  Rozwalone krzesło
Naszym zdaniem to stało się ze starości, ryzykownie jest siadać i dotykać to krzesło, chyba ,że chce się poranić ręce lub rozwalić ubrania (takie poszarpane są co raz modne).

7. Górki i dolinki w drugim łóżku
Pół mojego roku na jednym łóżku, to źle wróży, a niestety wiele osób bardzo lubi  łóżko mojej współlokatorki, zawsze jest oblegane. Podziwiam ją, że umie spać na takim łóżku.

8. Zbity kubek
Mój lekko rozbił się w czasie jednej imprezy, lekko przecieka, ale można w nim pić. Gorzej rozwalił się kubek mojej współlokatorki, jak piliśmy wódkę na wykładzie ( nie bez powodu jesteśmy uznawani za alkoholików na wydziale), zagubionych szklanek i kieliszków to już nawet nie liczę.  

Cóż… udzieliłam złej osobie nocleg, ściągnęła mi duchy na stancję. Musiałam zaprzyjaźnić się z butelką przy łóżku, niestety ostatnio nie wystarcza mi już jedna butelka na dzień*


Jak widać nie próżnowaliśmy cały rok, właściwie to prawie wszystko co tylko było możliwe zostało zepsute lub samo rozwaliło się, jedynie mały stolik nie uległ destrukcji.** Nie ma się co dziwić, że zmieniam stancję, chociaż właściciel zostaje ten sam.  Większość strat powstało z udziałem moich kolegów z roku - ktoś kiedyś powiedział, że fizyki to lepiej nigdzie nie wpuszczać, bo wszystko psuje...


* wody z Carrefoura

** podobno jeszcze ma być u mnie impreza…

28 komentarzy:

  1. haha genialne :) pawdziwy studencki przyklad! ;)
    aj tam popsulo sie teraz masz o czym pisac :P

    OdpowiedzUsuń
  2. no tak, aż się boję iść na studia :P a myślałam, że to głównie w akademikach tak się imprezuje... dobrze, że właściciel daje Ci nową stancję, bo nie wiem ile by ta jeszcze przetrwała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba za blisko mieszkam akademików to widać ich wpływ, ot zwyczajne studenckie imprezy :)
      Na tej stancji lepiej niczego nie dotykać, ale w wakacje będzie tutaj remont, dla syna zrobi ładne mieszkanie, a dla studentów nie opłacało się naprawiać.

      Usuń
  3. O rany... Moi znajomi, którzy mieszkają na stancji zaczynają panikować, jak zarysują ścianę krzesłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porysowane ściany to błahostka, rozumiem jakbyś chciała im przestawiać ściany, u mnie już rozważano takie opcje :D

      Usuń
  4. U mnie nie ma takich strat ale za to gdy pada to mamy zalaną kuchnię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to macie trochę darmowej wody, akurat na zmywanie naczyń :D

      Usuń
    2. Dokładnie, albo nie trzeba płukać szmaty gdy chcesz umyć podłogę

      Usuń
  5. No cóż, wy po prostu badacie prawa fizyki w praktyce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwi fizycy muszą to robić, a że czasami eksperymenty powodują szkody, to trudno :)

      Usuń
  6. Jakim sposobem wkurzyliście sąsiadów z dołu przypalając parkiet? Przypaliliście go AŻ tak? D:
    Przeraża mnie to, ja na studiach ze swoim objawiającym się czasami pedanctwem nie przeżyję. I jak ja mam nie wierzyć, że studenci nic, tylko piją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie, bo przez kilka dni przychodzili do nas, a nawet policję nasłali na nas, czyżby za bardzo dymiło się? A ściślej to pewnie muzyka. Nie, nie my naprawdę mało pijemy i tak przegapiliśmy okazję picia na egzaminie, bo spokojnie dałoby radę :D

      Usuń
  7. To wszystko absolutnie kłóci się z moim sposobem bycia. Nie ogarniam studenckiego życia. :D
    _____________________
    Właśnie u mnie raczej nie ma tego problemu. Jakoś się ostatnimi czasy dobrze rozumiemy z wordem - pomogło mi w tym technikum informatyczne. Choć np. PDF ostatnio był uszkadzany przez pocztę o2 - nie chciało poprawnie odtwarzać plików w tym formacie po odebraniu ich mailem, kiedy zaś po przeniesieniu za pomocą pamięci USB albo po przesłaniu z innej poczty wszystko było OK. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jak imprezujemy to na całego, ale kiedy trzeba się uczyć, to zakuwamy, prawie zapominając o takich zabawach. Znam dobrze worda, ale przy dużych pracach on sam gubi się :)

      Usuń
  8. No to niezłe musiały być te imprezy! I weź tu wynajmij mieszkanie studentom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość studentów jest spokojna, chyba, że zaczynają imprezować :)

      Usuń
  9. Zazdroszczę życia studenckiego ... bo ja przeżywa je tylko połowicznie ... zaocznie :) Ale bardzo chętnie poniszczyłbym czyjeś mieszkanie przez cały długi rok.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo niszczyć nie opłaca się, bo prawie każdy właściciel bierze kaucję za mieszkanie.

      Usuń
  10. Haha sporo tego, ale jest bynajmniej co wspominać :P

    OdpowiedzUsuń
  11. No to nieźle sie musieliście bawić, że straty przez rok aż takie duże ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie takie duże straty, nie mieliśmy żadnej krwawej imprezy, a już taką raz kolega pomalował krwią całą klatkę schodową, więc na mojej stancji nie pokazaliśmy wszystkiego co potrafimy :)

      Usuń
  12. HAha :) o matko ;d
    Straty całkiem... ciekawe xD

    OdpowiedzUsuń
  13. Będą niezłe wspomnienia :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, będę mogła później opwiadać jak żyło się na studiach :)

      Usuń
  14. Jak coś ma się rozwalić, to tak będzie, prędzej czy później. I jeszcze przed Twoim wyjazdem mogą spaść te żaluzje xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Dlatego na imprezy najlepiej chodzić do innych. ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, aż się boję mojego przyszłego życia studenckiego, a i tak jestem straszną psują, więc pewnie lepiej niż u Ciebie nie będzie. ;P

    OdpowiedzUsuń
  17. skąd ja to znam xD zawsze połowa 'apartamentu' ucierpi podczas melanży studenckich... hahaha

    OdpowiedzUsuń



Napisz opinię o moich wypocinach, o pogodzie lub o czym chcesz, róbta se co chceta :D
A morze ja robić za dórzo błenduw?
Jeśli coś tutaj wydaje się dziwne i głupie to spójrz jeszcze raz na tytuł bloga;)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.