Deska do prasowania

O matko, za godzinę mam dwa zaliczenia i nie mam w co się ubrać!!!

 A ściślej ujmując mam pogniecioną spódnicę. Nie chodzę często tak elegancko ubrana na zwykłe zaliczenia, ale jak się nie umie to trzeba chociaż ładnie wyglądać (właściwie to bardziej cenię głębokie kieszenie w tej spódnicy).  Wiem, to anormalne zjawisko, żebym tak olewała oceny, zwłaszcza, że chcę mieć za rok dalej stypendium. A wszystko to przez kilkudniowe przedawkowanie ukochanej kawy jeszcze przed zamiarem nauki – niestety ciągle byłam za zbyt zmęczona, żeby uczyć się, lecz za bardzo pobudzona, aby spać. Muszę koniecznie iść na odwyk i wrócić do mocnego kakao i yerba mate, żeby ręce nie drżały mi jak w delirce. Nie, ja jeszcze nie mam sesji, oficjalnie na mojej uczelni zaczyna się ona za 1,5 tygodnia  - przynajmniej wtedy wyśpię się.


Wracając do tematu, jedną z ostatnich prac, do których można mnie zagonić jest prasowanie. Mogę wyczyścić cały dom na błysk, a do prasowania nawet jeśli by się waliło i paliło – ciężko było mnie zmusić. Pamiętam to wieczne narzekanie starszej siostry, dlaczego musi prasować moje ubrania, bo ja przecież też mam dwie ręce (a i tak prawie zawsze uprasowała mi). Ciągle powtarzano mi, że jak ja sobie poradzę na studiach, na stancji nikt nie zrobi tego za mnie. Mama nawet wysiliła się i kupiła mi żelazko, chociaż twierdziłam,  że nie potrzebuję go do szczęścia, raptem kilka razy w roku zdarza mi się użyć go – wolę typowe prasowanie studenckie, czyli mocne strzepnięcie ubrania załatwia prasowanie.


Moja  spódnica  wyglądała jak wyjęta z gardła. Pal licho, musiałam się przemóc i uprasować, żeby nie straszyć ludzi. Niestety potrzebowałam do tego celu deski do prasowania, niby prosty przedmiot, ale nie na każdej stancji jest. I co tu zrobić? Mogłam wykorzystać bok łóżka, ale nie miałam pod ręką kolegów, którzy lubą rozkładać mi na części pierwsze łóżko ( a prawie co impreza to dzieje się).  Został jeszcze drugi sposób -  wyjąć półkę z szafki. Z racji, że wszystkie wolne deski poszły na szafkę na buty, więc musiałam na chwilę zabrać jedną z niej. Oczywiście pierwsze wyczyściłam deskę i odkaziłam spirytusem, żeby spódnica była wolna od wszelkich brudów – pozostałe zabiła wysoka temperatura.


Nie wiem jak ktoś mógł wymyślić ubrania, które gniotą się, to nie do pomyślenia, żeby w naszych czasach przy tak świetnie rozwiniętej nauce różne materiały nie były idealnie gładkie po praniu, nawet po dzisiejszej nauce na inżynierię nowych materiałów nie znam takiego -  mogliby mnie uczyć bardziej przydatnych w życiu  rzeczy niż wieczne złącze p-n. Ale jeśli ma się idealną pralkę z funkcją prasowania, to nie ma takiego problemu;)

22 komentarze:

  1. Ja ostatnio nic nie robię tylko sprzątam xD szał. Ja miałam podobny problem na maturach, bo nie chodzę w tak eleganckich rzeczach i panika bo nie ma sie w co ubrac xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie studenci pierwszego roku ubierają się elegancko na wszystkie egzaminy, a z wiekiem to już tylko na ustne tak ubiera się, a na resztę egzaminów to już bez przesady - biała bluzka wystarczy, spodnie, spódnica to już bardziej szaleństwem jest:)

      Usuń
    2. Pocieszyłaś mnie xD jak pójdę na studia to może uda mi się przemknąć na egzaminy w ulubionych dresach ^^
      u mnie garażowa wyprzedaż, zaglądniesz? :)
      gatki-szmatki.blogspot.com

      Usuń
  2. Też nie lubię prasować i też robiła to kiedyś za mnie starsza siostra. Oczywiście bez narzekań się nie obyło. :P Teraz nie mieszkamy już razem, więc muszę zazwyczaj sama sobie poradzić lub zdać się na łaskę mamy, ale to też już niedługo xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej do prasowania starsze rodzeństwo przydaje się :)

      Usuń
  3. A ja tam lubię prasować i nie mam z tym najmniejszego problemu. A deska jak zwykle pomysłowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak coś muszę uprasować, to jestem w stanie wykonać tą czynność, chyba mam uraz do prasowania przez to jak kiedyś poparzyłam się żelazkiem. A podobno taka deska to żadna nowość :D

      Usuń
  4. jakoś trzeba sobie radzić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prasowanie to zło. Zaiste ciekawa deseczka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też bym chciała taką pralkę ;) ale mieszkając w akademiku jestem zmuszona prasować na łóżku lub na stole w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a istnieją takie pralki?
    no w każdym razie oryginalny sposób na prostą deskę do prasowania :P mi często służy zwykły koc na podłodze jeśli mam lenia i nie chce mi się rozkładać deski, a jeszcze wciąż mieszkam w domu :D samo prasowanie w sumie mi nie przeszkadza, zwłaszcza jak nie ma zbyt wielu ciuchów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieją pralki z programem łatwe prasowanie, dzięki któremu ubrania mniej gniotą się :) Na ogół na kocu na podłodze prasuję firanki i zasłony, bo tak jest wygodniej niż bawić się z deską.

      Usuń
  8. Prawie codziennie rano prasuję ubrania, w których chcę iść do szkoły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam chęci, jestem za bardzo leniwa, wolę wybrać nie pogniecione ubranie:)

      Usuń
    2. Gdy nie ma już nie pogniecionych ubrań to tylko deska :D

      Usuń
  9. Myślę, że nie ma sensu więcej zdjęć wklejać xD paczki i tak sa niespodziankami, dobieram je personalnie wg inf które podaje nabywca :) a rzeczy są w dobrym stanie

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak z innej beczki - zawsze bawiło mnie wyrażenie "jak psu z gardła". Dziecięciem będąc, wyrazy mi się trochę kleiły to siebie i zastanawiałam się, czym też może być psusgardła. No, nieważne.
    Fajna deska! Mój brat po prostu kładzie szmatkę na podłodze, muszę mu powiedzieć, że jest lepszy sposób :D
    Właśnie! Ciuchy powinny być robione z materiału z pamięcią kształtu! I tyle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jestem ciekawa, czy ktoś próbował coś tak wyciągnąć psiakowi z gardła, bo raczej takie ubranie byłoby dość poszarpane:)

      Usuń
  11. uwielbiam takie praktyczne rozwiązania! ja często prasuję od razu na łóżku, któe jest twarde jak kamień.
    ten kot zagląda do mojej duszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my to mamy trochę kociaków na łóżkach, zawsze był grzeczne, a tu proszę, chyba dyscyplina im zmniejszyła się :D

      Usuń
  12. uh tez nie lubie prasowac- to chyba trauma po moim okresie dorastania, kiedy moim obowiazkiem domowym bylo prasowanie- wtedy cieszylam sie, bo moglam ogladac seriale czy cos i prasowac
    teraz prasuje tylko wtedy keidy musze ;) czyli bardzo zadko :P

    OdpowiedzUsuń



Napisz opinię o moich wypocinach, o pogodzie lub o czym chcesz, róbta se co chceta :D
A morze ja robić za dórzo błenduw?
Jeśli coś tutaj wydaje się dziwne i głupie to spójrz jeszcze raz na tytuł bloga;)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.